[ Pobierz całość w formacie PDF ]
SZAMO
Wszystko,
co
wiedziałbyś o piłce nożnej, gdyby cię nie
oszukiwano
Krzysztof Stanowski
Text
© Copyright by Krzysztof Stanowski
Copyright © Grupa Wydawnicza Foksal sp. z o.o., 2013
Wszelkie prawa zastrzeżone
ISBN
978-83-7881-210-4
Redakcja
Rafał Sarna
Projekt graficzny okładki
Roman Tobjasz
Zdjęcie
na
okładce
Grzegorz Lech
Koordynacja
Marzena Baranowska
Wydawca:
Grupa Wydawnicza Foksal sp. z o.o.
00-372
Warszawa, ul. Foksal 17
tel. 2
2 828 98 08, 22 894 60 54
ro@gwfok
sal.pl
sal.pl
Skład wersji elektronicznej: Michał Olewnik / Grupa Wydawnicza Foksal
Sp. z
o.o.
i Michał Latusek /
tu
alo Sp. z o.o.
SPIS TREŚCI
Piłkarze
PRZEDSTAWIENIE
CZAS
ZACZĄĆ
Nazywam się Grzegorz Szamotulski.
Dla
wszystkich: „Szamo”. Mam nierówno pod
sutem, mówiąc po ludzku – uchodzę za lekko pierdolniętego. Jednak ten na pozór
dyskwalikujący fakt nie przeszkodził mi przez kilkanaście lat zawodowo grać w piłkę
nożną. Co się nagrałem – to moje. Co widziałem – to… wasze. Bo teraz będę mówił.
Słuchać, dzieciaki! Dziadek siada w bujanym fotelu i zaczyna snuć swą opowieść…
Piłka. Gdzieś
tam
się w tej książce potoczy, gdzieś wpadnie, ale przecież nie będę
opisywał goli, zwłaszcza że głównie je puszczałem. Jezu, puściłem w życiu tyle goli, że
na samo wspomnienie chce mi się rzygać. Olać gole, gole są przereklamowane.
Nienawidzę goli. Raz jeden, pamiętam, dostałem cztery sztuki w Paragwaju. Końcówka
meczu, rzut wolny, nagle cały stadion zaczyna krzyczeć: „Chilavert, Chilavert!”. Co jest
grane? Jaki, do diabła, Chilavert? Patrzę z przerażeniem, bo ten wielki niedźwiedź
biegnie przez całe boisko, żeby upokorzyć mnie doszczętnie. Rzadko się modlę na
boisku, ale wtedy się pomodliłem: „Dobry Boże, niech się dzieje co chce, ale niech ten
grubas mi nie strzeli. Mogę jutro skończyć karierę, ale nie w taki sposób”. Gorąco jak
w piekle. Pogoda w sam raz, by spalić się ze wstydu. Chilavert – szalony bramkarz
drużyny przeciwnej – podszedł do piłki, sapiąc jak wielki zwierz. Spojrzał na mnie bez
cienia współczucia. I kopnął. Centymetr obok słupka, na szczęście z niewłaściwej
strony. Modlitwy zostały wysłuchane.
Nie
będę opisywał treningów, chociaż trenować lubiłem i lubię. Kiedy wy będziecie
o kiju do kibla chodzić, pan „Szamo” – znaczy ja – po drodze walnie cztery przysiady
i przewrót w przód. Porządnego treningu bramkarskiego nie przetrwałby nikt
z czytających tę książkę. O treningach będzie więc mało – nie dlatego, że ich nie było,
tylko dlatego, że treningi to mordercza praca, a nie zabawa dla pizdusiów z zacięciem
pisarskim.
Będzie o życiu. Futbolowym. Na wesoło. Ja już taki jestem, że ryj mi się śmieje, a jak
nie wykręcę raz dziennie jakiegoś numeru, to wyję do księżyca. Będzie o tym, jak
wygląda drużyna piłkarska naprawdę, co się dzieje w przerwie meczu albo podczas
zgrupowań, jak zachowują się ci wszyscy ludzie, których znacie z gazet i telewizji.
Who
is who
, jak
mawiają Anglicy, czyli po polsku: kto jest chujem. Uspokoić muszę fanów
sportu, że swojego życia opisywać w szczegółach nie mam zamiaru, za cienki Bolek ze
mnie, zanudziłbym was na śmierć dokładnymi relacjami z tych wszystkich ogórkowych
klubów i lig, w których przyszło mi się tarzać za coraz śmieszniejsze pieniądze. Popłynę
szerzej, wyjdę naprzeciw zapotrzebowaniu. Trzymacie w ręku książkę, która nie bez
powodu ma podtytuł:
Wszystko,
co
wiedziałbyś o piłce nożnej, gdyby cię nie oszukiwano.
Zaczynałem
jako
długowłosy lewoskrzydłowy, skończyłem jako łysy bramkarz. Na
piłce – w przenośni i dosłownie – połamałem sobie zęby (spytajcie mojego dentysty).
[ Pobierz całość w formacie PDF ]