Sun-Tzu - Sztuka wojenna(1), Źródła historyczne

[ Pobierz całość w formacie PDF ]
SUN - TZU
SZTUKA WOJENNA
(WYBÓR)
EDYCJA KOMPUTEROWA:
MAIL: HISTORIAN@Z.PL
MMIV ®
 2
Sima Qian
Z żywota mistrza Sun Zi
Sun Zi pochodzi z kraju Qi. Dzięki swojej sztuce wojennej uzyskał
posłuchanie u Helu, króla Wu.
Helu powiedział: „Przeczytałem twoje dzieło, panie, całe trzynaście
rozdziałów. Spodobało mi się. Lecz niektóre z twoich zasad wydają mi
się bardzo trudne i prawie niewykonalne. Czy osobiście mógłbyś je
wypełnić?"
Sun Zi odrzekł: „Panie, wszystko, co napisałem w mojej książce,
stosowałem już w praktyce. Gdyby tylko dano mi władzę, z każdego
człowieka podjąłbym się zrobić dobrego żołnierza."
Władca sprzeciwił się: „Rozumiem, ze wszystko to można osiągnąć z
ludźmi odważnymi, wyrobionymi i przewidującymi. Ale bardzo wielu
nie spełnia tych warunków."
Sun Zi odparł: „Mnie to bez różnicy. Powiedziałem, że wyszkolę
każdego, jaki by nie był".
Helu spytał: „Więc potrafiłbyś nawet kobietom wpoić odwagę i zrobić z
nich wzorowych żołnierzy?"
Sun Zi odrzekł stanowczo: „Tak jest, panie. Proszę, aby wasza
królewska mość nie wątpiła w moje słowa."
Królowi znudziły się zwykłe dworskie rozrywki. Ujrzał w tym coś
nowego i kazał przywołać piękne kobiety ze swego pałacu. Zgromadziło
siÄ™ ich sto osiemdziesiÄ…t.
Władca rzekł z uśmiechem: „Zobaczymy, czy dotrzymasz obietnicy.
Mianuję cię dowódcą tego nowego wojska. Oddaję ci do rozporządzenia
mój pałac. Możesz wedle własnego uznania wybrać miejsce do
szkolenia. Daj mi znać, kiedy będą całkowicie gotowe, a przyjdę ocenić
ich biegłość i twoje umiejętności."
Sun Zi był świadom, jakie to śmieszne, lecz nie zmieszał się i okazał, że
docenia ten zaszczyt. Rzekł stanowczo: „Odpowiadam za te kobiety i
spodziewam się, że w niedługim czasie zasłużę na twoje zadowolenie i
przekonam cię, panie, że Sun Zi nie obiecuje rzeczy, których nie mógłby
spełnić."
Władca oddalił się do wewnętrznych komnat, a Sun Zi przystąpił do
wykonywania tego, co mu zlecono. Zaprowadził kobiety na jeden z
3
wewnętrznych dziedzińców i przemówił do nich: „Od tej chwili jesteście
mi podległe. Macie uważnie słuchać mnie i wykonywać wszystkie moje
rozkazy. To podstawa dyscypliny wojskowej i nie wolno jej naruszyć.
Jutro chcę przeprowadzić z wami ćwiczenia w obecności króla i życzę
sobie, abyście pokazały się z najlepszej strony."
Następnie podzielił je na dwa oddziały i na czele ich postawił dwie
najulubieńsze z nałożnic królewskich. Nauczył je wszystkie, jak trzyma
się halabardy. Po czym przemówił: „Czy potraficie odróżnić swoje piersi
od pleców i lewą rękę od prawej?"
Kobiety odpowiedziały: „Potrafimy."
Sun Zi rzekł: „Więc zapamiętajcie, co powiem. Jedno uderzenie w bęben
znaczy, że macie stać na baczność, nie spuszczając oka z tego, co macie
na wprost przed sobą. Dwa uderzenia znaczą, że macie się tak obrócić,
aby wasz piersi znalazły się w miejscu, gdzie była wasz prawa ręka.
Jeżeli zamiast dwóch nastąpią trzy uderzenia, macie się tak obrócić, aby
wasz piersi znalazły się w miejscu, gdzie była wasza lewa ręka. Jeżeli
nastąpią cztery uderzenia, macie się tak obrócić, aby wasze piersi
znalazły się w miejscu, gdzie były wasze plecy, a plecy w miejscu, gdzie
były piersi. Może słowa moje są niezbyt zrozumiałe, więc wyjaśnię.
Jedno uderzenie w bęben znaczy, że nie trzeba zmieniać położenia, tylko
skupić uwagę. Dwa uderzenia to zwrot w prawo. Trzy to zwrot w lewo.
A cztery to w tył zwrot. Wytłumaczę wam jeszcze raz. Będę wydawał
komendy w następującej kolejności. Najpierw jedno uderzenie. Na ten
znak przygotujecie się do wykonania moich dalszych rozkazów. Po
krótkim czasie każę uderzyć w bęben dwa razy: wtedy wszystkie bez
pośpiechu odwrócicie się w prawo. Potem każę uderzyć nie trzy, ale
cztery razy. Wtedy dokończycie rozpoczętego zwrotu. Ustawię was w
pierwotnym położeniu i znów uderzą w bęben jeden raz. Na ten znak
ponownie skupicie uwagę. Potem każę uderzyć nie dwa, ale trzy razy:
obrócicie się w lewo. Następnie po czwartym uderzeniu dokończycie
obrotu w tył. Czy dobrze zrozumiałyście to, co wam chciałem
powiedzieć? Jeżeli macie jakąkolwiek wątpliwość, mówcie, a postaram
się wam wytłumaczyć.".
Kobiety odrzekły: „Rozumiemy! Rozumiemy!"
Po wydaniu tych zarządzeń wyłożono oręż katowski.
Sun Zi rzekł: „Więc zaczynam. Pamiętajcie, że uderzenia w bęben
zastępują wam głos dowódcy."
Ustawił swe małe wojsko i kazał raz uderzyć w bęben. Na ten głos
kobiety wybuchnęły śmiechem. Przy drugim uderzeniu śmiech się
4
nasilił. Wódz spokojnie przemówił do nich: „Może wyraziłem się nie
dość jasno. W takim razie jestem winien i postaram się naprawić swój
błąd, powtarzając odpowiednie wyjaśnienia." I zaraz wszystko
trzykrotnie powtórzył to samo polecenie i pięciokrotnie je wytłumaczył.
Zakończył: „Teraz zobaczymy, czy będą mnie lepiej słuchać."
Rozległo się jedno uderzenie i drugie. Patrząc na poważną minę
dowódcy kobiety zapomniały o wykonywaniu rozkazu i znowu
wybuchnęły długo i starannie powstrzymywanym śmiechem.
Sun Zi rzekł nie tracąc spokoju, tak samo poważnie jak przedtem: „Jeśli
polecenia są niejasne, a rozkazy niewyraźne, to wina dowódcy. Ale jeśli
zostały jasno wyłożone i nie wykonano ich zgodnie z prawem
wojskowym, jest to zbrodnią ze strony oficerów. Nie byłybyście winne,
gdybym źle wyjaśnił, albo gdybyście nie oświadczyły jednogłośnie, że
rozumiecie moje słowa. Ale przyznałyście, że mówiłem jasno. Dlaczego
więc nie słuchacie? Zasłużyłyście na karę wojenną. Za niewykonanie
woli dowódcy w wojsku należy się kara śmierci. Zostaniecie zatem
stracone."
Po czym Sun Zi kazał kobietom z prawego i lewego oddziału ściąć
głowy obydwu swoim dowodzącym.
Król Wu, przyglądający się temu z tarasu, zobaczył, że dwie ulubione
nałożnice mają być ścięte. Przeraził się i czym prędzej pchnął swego
przybocznego z oznajmieniem: „Już zrozumiałem, że generał umie
dowodzić wojskiem. Bez tych dwóch nałożnic jadło przestanie być dla
mnie słodkie. Życzę sobie, aby nie zostały stracone."
Sun Zi z szacunkiem wysłuchał posłańca i odparł: „Powiedzcie królowi,
że Sun Zi uważa go za zbyt mądrego i sprawiedliwego, aby mógł tak
prędko zmienić swoje rozkazy. Wątpię, aby rzeczywiście wymagał tego,
co mi przekazaliście. Król przedstawia prawo i nie może wydać rozkazu,
który by umniejszał przyznaną władzę. Jego sługa został już mianowany
przez niego dowódcą i polecono mu nauczyć sztuki wojennej sto
osiemdziesiąt kobiet. Reszta należy do mnie. Nie posłuchały mnie i
umrÄ…."
I nie bacząc na otrzymany rozkaz kazał dla przykładu ściąć dwie
kobiety, które sprawowały dowództwo nad wojskiem. Po czym zastąpił
je dwiema następnymi wedle starszeństwa. Odtąd kobiety składnie i
przykładnie wykonywały jego polecenia, zwracając się na lewo, na
prawo, w przód, w tył, klękając i powstając wedle nakazanej musztry.
Żadna już nie śmiała wydać odgłosu ani przepuścić choćby jednego
uderzenia w bęben.
5
Wobec czego Sun Zi wysłał gońca do króla i powiadomił go: „Teraz już
kobiety są wyszkolone i posłuszne, gotowe pokazać swe umiejętności.
Król mógłby zejść, aby sprawdzić to i dokonać przeglądu. Można
przejść z nimi choćby przez ogień i wodę."
Król powiedział: „Niech generał odejdzie do swej gospody i odpocznie.
Nie chcę iść do nich na przegląd." Sun Zi oświadczył: „Król kocha się
tylko w swoich słowach. Nie umie wprowadzać ich w czyn."
Wtedy Helu uświadomił sobie, co potrafi Sun Zi jako dowódca, i
wreszcie mianował go swym wodzem. Sun Zi rozgromił silne państwo
Chu na zachodzie i wkroczył do stolicy Ying. Na północy zastraszył Chi
i Qin. Jego to osiągnięcia przyczyniły się do sławy królestwa Wu.
Yue Queshu powiada: „Za bramą Wu w mieście Wuxie, w odległości
dziesięciu li, znajdował się wielki grobowiec Sun Zi."
Nieco ponad sto lat po śmierci Sun Zi urodził się pomiędzy O i Zhuan
niejaki Sun Bin. Był on potomkiem Sun Zi. Sun Bin i Pang Juan razem
studiowali wiedzę wojskową. Pang Juan służył w państwie Wei i król
Hui powierzył mu stanowisko dowódcy. Uświadomiwszy sobie, że
zdolnościami nie dorównuje Sun Binowi, Pang Juan chyłkiem wyprawił
posłańca i wezwał go do Wei. Kiedy Bin przybył, Pang Juan zawistnie
uknuł przeciw niemu zmyślone oskarżenie, tak iż Sun Binowi obcięto
stopy i wypalono piętno na twarzy, po czym ukryto go z dala od oczu
ludzkich.
Do Daliang przybył ambasador z Qi. Uznany za zbrodniarza Sun Bin
spotkał się z nim potajemnie i porozumiał. Ambasador Qi uznał go za
kogoś niezwykłego i pokryjomu zabrał do Qi.
Spodobał się generałowi Tian Ji, głównodowodzącemu w Qi, który
przyjął go jako gościa. Tian Ji często uprawiał z książętami Qi hazard na
wyścigach końskich. Sun Bin zauważył, że zaprzęgi niezbyt się różnią.
Konie zaliczano do trzech klas, pierwszej, drugiej i trzeciej. Wobec tego
Sun Bin rzekł do Tian Ji: „Postaw w tych zawodach. Twój sługa sprawi,
że wygrasz."
Tian Ji zawierzył mu i umówił się z królem i książętami, że postawi w
tych wyścigach tysiąc sztuk złota. Kiedy miał założyć te pieniądze Sun
Bin powiedział: „Wystaw trzeci swój zaprzęg przeciw pierwszemu,
najlepszy swój przeciw jego drugiemu, a swój drugi przeciw jego
najsłabszemu." Odbyły się potrójne zawody i choć w pierwszych Tian Ji
nie wygrał, ale wygrał dwa dalsze i tysiąc sztuk złota od króla. Po czym
Tian Ji przedstawił Sun Bina królowi Wei, który porozmawiał z nim o
sprawach wojskowych i powołał go na oficera swojego sztabu.
[ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • monka.htw.pl

  •